SICK SAINTS w Europie. Dzień #1
Nastroje? Niezwykle podekscytowani.
Pierwszy dzień naszej europejskie trasy, to pobudka o 4 rano. Ostatnie sprawdzenie czy wszystko spakowane – ładowarki, paszport, komputer, dokumenty do podróży, setlisty, czasówki oraz tour-book. Tylko tyle i aż tyle bo cała reszta w moim przypadku już zawieziona wczoraj na miejsce zbiórki, więc co zabrałem to zabrałem, a czego zapomniałem to zapomniałem.
Tommy, Johnny i Skallor – z rzeczami przyjadą na miejsce zbiórki pod Klub Studio.
Siedząc na przystanku, czekając na autobus – miła informacja. REDYK wjechał na 18 miejsc w TURBOTOPIE ANTYRADIA! (Link do głosowania: https://player.antyradio.pl/Turbo-Top)
Czy 5 rano to dla mnie noc? Ależ i owszem.
Natomiast podróż pociągiem do Warszawy, to największa przyjemność jaka może mnie spotkać. Kocham pociągi, zawsze wybieram przedziałowe, bo mają niezwykły klimat, który bardzo dobrze na mnie działa. Pociąg to najcudowniejsza forma transportu. I pomyśli człowiek, i popracuje, i znajdzie chwile aby się przejść…
Dlaczego o 4 rano?

Bo na 9 trzeba jechać do Krajowej Izby Gospodarczej w Warszawie aby odebrać kartę ATA – która umożliwi nam sprawne przebrnięcie przez granice, a zwłaszcza dostanie się do Wielkiej Brytanii. Mało kto wie, że Brexit niezwykle utrudnił życie muzykom. Anglia nie jest już w UE, powróciły kontrole celne, więc dla zespołu muzycznego – oznacza to potrójną pracę, stres, papierologię, koszty i stres raz jeszcze.
Musieliśmy wypisać cały sprzęt jaki bierzemy ze sobą, kraj produkcji, numer seryjny aby otrzymać wspomnianą kartę ATA.
Zaraz po Izbie, odbiór kampera pod Warszawą. To nie nasza pierwsza trasa kamperem, mamy za sobą już dwie (2022, 2023 – serdeczne pozdrowienia MATYS!) więc Tommy i ja mamy doświadczenie, wiemy z czym się te kampery zjada. Daniel i Johnny – zupełna nowość. Ich reakcja?
Zachwyceni, ile miejsca!
Odbieranie kampera zajęło więcej czasu – przez co przyjechałem później do Krakowa. Na szczęście Tommym, Skallorze i Johnnym można polegać całym sercem – spakowali busa i byli punktualnie na miejscu zbiórki.
Po drodze Panowie zgarnęli Dżoli – nasza specjalistka od zdjec, rolek, montażu i pomocy przy trasie. Poznaliśmy ją w Bydgoszcz gdzie zaimponowała nam fenomenalnymi zdjęciami i rolkami. Tommy zasugerował aby wziąć ją z nami – to był baardzo dobry pomysł!
Na miejscu – przepakowanie, zapoznaniem z kamperem / trafił nam się prawdziwy luksus! Dużo miejsca, duży bagażnik / zmieściliśmy cały sprzęt zapas jedzenia, napojów…

Każdy zajął swoje łóżko, i ruszyliśmy do urzędu celnego celem otwarcia karty ATA. Dla każdego z nas to była nowość. Nikt wcześniej nie miał styczności z urzędem celnym, odprawą czy celnikami.
Po niezbyt przyjemnym pierwszym kontakcie z Panem Dozorcą odpowiedzialnym za podnoszenie szlabanu, urzędnicy okazali się być bardzo wyrozumiali i mili. Bardzo chcieli abyśmy im zagrali koncert na placu…. Całość odprawy trwała 30 minut.
W drogę!
Z Polski wyjechaliśmy w okolicach 22:30. Droga dla kierowcy była bardzo przyjemna. Dla zespołu tym bardziej – dużo rozmów o muzyce, planach oraz konsumpcji napojów wyborowych.
Żegnam się z Wami z okolic Dortmund.
Johnny przejmuje stery, reszta pozostaje w objęciach Morfeusza do których dołączam i ja.
Spełnienie marzeń? Europejska trasa, noclegi w naszym tour busie, naszym małym Nightlinerze, nie można tego nazwać inaczej!